Jest już jesień. Nie wiem jak mają się z tym inni, ale doświadczam ostatnio nasilonych emocji smutku i strachu. Są bardziej intensywne niż wcześniej. Zaciekawiam się dlaczego…
Jeśli chodzi o warunki zewnętrzne, mamy na pewno mniej światła słonecznego. Aura jest szara. Jest zimniej. Nie chce się spędzać za wiele czasu na zewnątrz. Pojawiają się też stany osłabienia w ciele, niższej odporności. Przekłada się to sumarycznie na mniej energii. Anyways, daję sobie pełną wolność zmieniania, czy nawet porzucania wątku. Spróbujmy z innej strony.
Czy strach jest konieczny? Wydaje mi się, że nie jest koniecznością, ale jest konsekwencją. Reakcją ciała i umysłu. Stan mentalny kreuje ocenę rzeczywistości. Założenia, przekonania, oceny składają się na interpretację otoczenia oraz interpretację siebie w stosunku do tego otoczenia. Jest to złożoną masą powiązań, które trudno będzie rozłożyć tu na czynniki, więc podaruję sobie taką analizę. Ale z racji, że to wszystko jest interpretacją opartą na założeniach, wydaje się, że zmiana czy subtelna modyfikacja założeń wpływa na całość interpretacji. Ważne jest to, że czym dalej od prawdy, tym trudniej będzie przekonać siebie do tych nowych założeń.
Jak zmienić te założenia? Chyba trudno będzie je zmienić dotykając ich tylko powierzchownie bez nazywania ich konkretnie, po imieniu. Wierzę, że to jest możliwe, ale jest to nieustającym procesem, który nie wydarza się w kilka minut.
puszczam to

Leave a Reply