Pisanie ma taką cudowną właściwość, której póki co jeszcze w pełni nie odkryłem i pewnie nigdy w pełni jej nie odkryję. Ale mogę ją zgłębić i o to tutaj chodzi o zgłębianie. Fraktale znaczeń, które rysują się wokół każdej myśli. Może bardziej w jej wnętrzach. Rdzeniach. Myśli, które mają znaczenie i myśli bez znaczeń. Niektóre niosą ścisłą i spójną formę. Inne wolne, czy szybkie, niekoniecznie obejmują sobą wiele. Napędzając te swoje myśli, w jaką stronę chciałbym je skierować? W odkrywanie cudu pisma? Odkrywanie go jako narzędzia samo eksploracji? Czy to ma mieć jakąś wartość dla świata? Skoro jestem światem to już ma. Ale czy dla jakiejś zewnętrznej widowni? No tak, są ludzie, którzy mogą tu trafić. Jakby to ująć.. Dystans między jednym a drugim człowiekiem jest czymś realnym. Istnieje. Czym jest jego zmniejszanie? Budowanie mostów. Ale to jest też o drodze, którą pokonujesz by wyjść szerzej niż zwykle. A może lepiej wchodzić głębiej? Zabawne jak każde to słowo budzi do życia pewien ładunek skojarzeń. Wizualnych, czuciowych. Góra, dół, wnętrze zewnętrze. Opisywanie przeżyć za pomocą opisanych wrażeń zmysłowych. Pewne konkretne mapy znaczeniowe. Kod. Inne dla każdego z nas, a jednak w jakimiś stopniu unormowane, by móc spełniać swoją funkcję.
To można badać, odkrywać. Tutaj można być podróżnikiem, prowadzić ekspedycję w łączniki znaczeń i eksplorować realne krajobrazy, będące efektem wpływu całości na jednostkę. Całość. Jednostka. Jedność. Wielość. Ja. Moje perspektywy. Próby objęcia szerzej. Próby “ponadosobowości”. Chwilowej. Jak ja.
Być może to będzie zły blog. Złe posty. Niekoniecznie ma to znaczenie, ważne by pisać.

Leave a Reply