Czasem się zdarzy, że nie widać dalej. Droga, którą się chce podążać wydaje się jakby odległa. Uczucie chwilowego zagubienia. Braku chęci. Tam kryje się coś. Są jakieś ambicje, jakieś pragnienia, które chcemy zrealizować, cele, którym dajemy wartość, które stawiamy przed sobą. Są dni gdy wszystko idzie gładko, wyobraźnia skacze, jesteśmy sprawczy, robimy, tworzymy, działamy, plan się realizuje praktycznie sam. Innym razem towarzyszy wszechogarniające uczucie, że coś jest nie tak, że ten cel jest odległy, że się nie uda.
Tak wiele się dzieje w środku, że nie sposób to wszystko zobaczyć, uświadomić. Choć są sposoby, by powolutku rozwijać nitkę i dojść do sedna. Myśli, kreują stany emocjonalne i na odwrót. Słowa, narracje, co tak naprawdę się tam wydarza. I to co niesie każda słowna myśl.
Wyobrażam sobie to jako nie do końca sztywne zbiory powiązań, skojarzeń, które istnieją w nas i które możemy intencjonalnie (lub nie) tworzyć i zasilać. I też zmieniać.
Czyli każde słowo, którego używamy w naszej opowieści ma znaczenie. Jak przedstawiam siebie. Co myślę o sobie? Jaki ja tworzę obraz siebie i swoich możliwości. Bo potencjał to jakby drzwi, a to czy go przyjmujemy to trochę klucz do tych drzwi.

Leave a Reply