Czas w którym jestem w przestrzeni wieczoru. Wybieram czy praca, czy marzenia. Na co jest ten czas. Jaki jest poziom motywacji. W głowie różne myśli. Ciało lekko obolałe od siedzenia przed komputerem. Wątpliwości.
Myślenie ma taką ciekawą właściwość, że można je eksplorować, zatrzymywać się i wchodzić na różne poziomy. Dochodzi do mnie ostatnio jak istotną kwestią jest jakość myślenia. To na ile myśli są spójne, a na ile rozbiegane. Myśli to jakaś forma energii, mają swój pęd. Gdy wzajemnie się znoszą, ta energia się marnuje. Konflikt manifestuje się relatywnym staniem w miejscu, a można by tak po prostu eksplorować życie i jego wszystkie nieskończoności…
Co mi to daje? Pewną ciekawą perspektywę. W różnych chwilach świat wewnętrzny i zewnętrzny uruchamia przeróżne ścieżki. Tam czasem treści przemycają się mimowolnie. Postanowiłem zacząć je śledzić. Obserwować to co się dzieje, zanim wejdę w jakiś konkretny stan emocjonalny. Zauważyłem, że tam zawsze wydarza się jakiś konkretny ruch myślowy, jakieś ledwo widoczne założenia, osądy, wnioski czy oceny. Nie zawsze są sprzyjające, nie zawsze konstruktywne. A każde z powyższych potrafią modulować to co nastąpi dalej. Taki wpływ. Więc ta obserwacja, taka straż pozwala nieco rozbrajać, a przede wszystkim wyłapywać takie myśli.
Później dochodzi też mechanizm rozpraszania. Jedna myśl, nagle druga i mamy już zupełnie inny wątek. W tej sytuacji sensowne zdaje się zarzucenie kotwicy na jednym wątku. Później, gdy już udaje się zaobserwować przeskoki, można z pewnego meta poziomu myślenia oceniać, co jest bardziej porządane a co jest rozproszeniem.

Leave a Reply